Ponad 30% populacji San Francisco to Azjaci w tym 20% to ludność Chińska. Jednak wychodząc na miasto wydaje się, że jest ich ponad 70%. Są wszędzie, a język chiński pojawia się w każdym możliwym miejscu ( w autobusach informacje podawane są po angielsku, hiszpańsku i chińsku). Ludzie tutaj z powodu różnych nacji nauczyli się żyć w zgodzie, a nawet miasto jest dumne z tego, że jest tak wielokulturowe. W końcu to Chińczycy byli tanią siłą roboczą i wybudowali Kalifornię, więc nie ma negatywnych stosunków, a nawet powiem, że jest wiele plusów posiadania w okolicy wielu Azjatów.
Mamy w San Francisco największe Chinatown poza granicami Azji. Jest to miejsce najbardziej zwiedzane przez turystów. Podobno więcej ludzi odwiedza chińską dzielnice niż słynny Golden Gate Bridge, ale nie mam pojęcia jak oni to liczą. Budynki, dekoracje i muzyka brzdękająca przez ulicznych grajków sprawiają, że czujesz się jak w Chinach. Mnóstwo ludzi na ciasnych ulicach, gdzie sprzedawcy próbują upchać swój towar. Jest tu naprawdę tanio i warto tutaj przyjść jeżeli chce się kupić pamiątki lub porządnie najeść. Jednak nie dajcie się zwieść promocjom typu "Zamykamy sklep, wszystko 50% taniej" bo zamykają te sklepy od początku ich istnień, oraz pamiętajcie, że to Chinatown, więc wszystko jest jakości 'made in china'.
Jeżeli jesteś głodny to polecam iść do restauracji do której zwykły "biały człowiek" by nie wszedł. Czyli taka obskurna dziura z wiszącym ptactwem z ukręconymi głowami gdzie puste oczodoły straszą turystów, a na stole leżą inne upieczone zwierzątka. Tam jest najtaniej ($3-5 za danie) i najpyszniej. Dodam, że Chińczycy mimo małych rozmiarów mają wielkie żołądki i jedzą niesamowicie wielkie porcje, więc jak widzisz tanie dania, to nie należy się porywać, ponieważ jeden talerz samych warzyw i mała miseczka ryżu nakarmi dwoje osób.
Polecam przyjść tutaj w dzień, niestety San Francisco nie należy do "nocnych" miast i wszystko zamykane jest po zmroku.
Jeżeli chodzi o Chińską społeczność to jest naprawdę dużo do opowiedzenia więc nie umieszczę wszystkiego w jednym poście i będę wspominać o nich później.
Ja też byłem w Chinatownie, ale w Toronto, w Kanadzie. :) Wygląda podobnie, ale jest nieco uboższe. Nie ma tam tak gęsto poupychanych sklepów, jak na zdjęciu powyżej, za to ulica jest szersza i jeżdżą po niej tramwaje. :)
OdpowiedzUsuńGeneralnie chińskie dzielnice znajdują się chyba w każdym większym amerykańskim i kanadyjskim mieście, co jest dosyć ciekawe.
Odnośnie bloga, to pisz więcej, bo piszesz dobrze i mnie to ciekawi. Będę czytał wszystkie wpisy, i postaram się komentować większość z nich, przynajmniej te, które mnie zainteresują. IMO warto pisać choćby tylko dla jednego czytelnika, czyli mnie. :P
A samo San Fransisco znam tylko z gry GTA: San Andreas, a to trochę za mało, więc tym bardziej jestem zainteresowany wpisami, opisującymi życie w tym mieście. Będę mógł je porównać z San Fieroo z gry i sprawdzić jak bardzo twórcom udało się odwzorować to miasto. :)
To tyle ode mnie, jak na razie.
Pisz dalej, dobra robota! Pozdrawiam, Turel
Dziekuję, cieszę się, że kilka osób to zaciekawiło, będę pisać dalej :)
UsuńChciałabym też zwiedzić te wszystkie miejsca i więcej zdjęć w każdym wpisie, jedno zostawia ogromny niedosyt:)
Usuń