poniedziałek, 29 lipca 2013

Tenderloin

Tenderloin to najbardziej ponura i obskurna dzielnica w mieście. Mimo, że bardzo mała to kryje w sobie cały syf miasta. Czemu o niej piszę? Nikt nigdy nie mówi o dziurach, turyści zwiedzają najpiękniejsze zakątki, a biura turystyczne omijają te tematy żeby pozytywnie reklamować miasto. Moim zdaniem trzeba mówić o takich miejscach, chociażby po to żeby tam nie trafić, tak jak ja na samym początku mojej przygody z San Francisco.
Oferta była świetna, bilet i hotel na trzy dni w bardzo niskiej cenie. Nie znałam miasta, więc wybrałam hotel przy centrum, żeby wszędzie było blisko. I to był błąd.
Wylądowałam w małym hoteliku, w sumie nie był taki zły jak na niską cenę. Łóżko, telewizor, biurko, mała łazienka. Jednak wychodząc na zewnątrz trzeba było uważać. Ulice w tej części są brudne, pokryte śmieciami i śmierdzące od cieczy które wchodzą i wychodzą przez człowieka. Ściany budynków zdewastowane przez młodocianych grafficiarzy, a pod nimi leżą bezdomni którzy nie myli się kilka, może nawet kilkanaście lat. Unosi się zapach maryśki, nie musisz kupować zielska, wystarczy pooddychać zielonym powietrzem z Tenderloin. Wszędzie kręci się policja pilnująca porządku którego i tak nie da się ogarnąć. Umysłowo chorzy przeplatają się na każdej ulicy, rozmawiają ze samym sobą, drzewami i plakatami. Na każdym rogu stoi grupa czarnoskórych sprzedająca płyty ze swoim amatorskim rapem i dzieląca się towarem. Wzdłuż chodnika siedzą bezdomni lub stare chińskie babcie. Próbują ubić interes na sprzedaży niepotrzebnych nikomu gratów, lub jedzenia z pomocy socjalnej, nikogo nie obchodzi fakt, że to nielegalne. Ciężko zarabiają, nie to co ci żebracy którzy po prostu chcą od Ciebie zielonych. Trzeba jakoś żyć.  Nie radzę tam przychodzić po zmroku, zwłaszcza jak jest się samemu. Zabójstwa o tej porze są tam na porządku dziennym i co raz słyszy się, że ktoś został postrzelony lub dźgnięty nożem. To normalne. Ja nie wiedziałam i wesoło wracałam do hotelu nocą, nie zwracając uwagi na ludzi ulicy podpierających każdy budynek i patrzących się spode łba.
Miasto próbuje poprawić swój wizerunek i zmienić tą dzielnicę. Remontowany jest park i budują nowe centrum handlowe, lecz ludzie którzy się tam urodzili, tam pozostaną, bo gdzie indziej mieliby pójść?

Ciekawy fakt: Ulica Powell to granica dzieląca piękne centrum od Tenderloin. Gdy stoisz na tej ulicy na krzyżówce z Market Street, jak patrzysz na wschód, miasto tętni czystością i nowoczesnymi sklepami. Gdy spojrzysz na zachód, widzisz bród, smród i ubóstwo.




Market Street
San Francisco

2 komentarze:

  1. Każde miasto ma swoje "ciemne" strony. Dobrze, że nic Ci się wtedy tam nie stało :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć.

    Czytam Twój wpis w 2020 roku. Miałem okazję być w Tenderloin na przełomie 19/20. Nie zmieniło się tam nic.

    Wpadłem tam przez pomyłkę, źle wysiadajac z autobusu. To, co przeżyłem przez jakieś 10 minut biegu właśnie do Powell Street to tylko ja wiem. Jeszcze więcej nacpanych gowniarzy, czarnych, bezdomnych. Generalnie omijać z daleka.

    Samo SF wspaniałe miasto.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń