Japońskie miasto, to malutka dzielnica niedaleko centrum miasta, która praktycznie mieści się w zaledwie czterech blokach. Dla tych co nie wiedzą, amerykańskie miasta budowane są tak, że ulice tworzą kratkę, jedna kratka nazywana jest blokiem. No więc wracając do japońskiego miasta, jest naprawdę maleńkie, ale mimo to warto zajrzeć zwłaszcza jeżeli interesuje się kulturą wschodnią.
Jest to dosyć przyjemne i spokojne miejsce. Po środku znajduje się mały placyk z dużym pomnikiem który daje cień zmęczonym turystom a dzieciakom frajdę, bo fajnie jest pobiegać dookoła dziwnego statku kosmicznego.
Tak naprawdę Japantown to po prostu japońskie centrum handlowe. Są tutaj sklepiki, księgarnie, spa no i oczywiście to co najlepsze czyli restauracje z przepysznym sushi. Tak, właśnie w tym Japantown nauczyłam się jeść i zakochałam w tej potrawie. Dla początkujących polecam bento, jest tanie i można się najeść. Bento to zestaw w którym zwykle jest ryż, jakieś mięso, sałatka, sushi i miso zupka ( rosół z suszonej ryby, przepyszny!)
Raz na jakiś czas organizowane są tutaj różne festiwale, najczęściej konwenty mangi i anime. Zlatują się wtedy fani poprzebierani za swoje ulubione postacie, o ile Japończycy nawet fajnie wyglądają w strojach, to już okrągli amerykanie nie bardzo, ale można się pośmiać, ewentualnie puścić pawia gdy stary owłosiony chłop przebierze się za Czarodziejkę z Księżyca.
W Japantown jest mały market w którym czasami robimy zakupy i próbujemy dziwnych potraw. Na półkach leżą paczki z suszonymi kałamarnicami, są dziwne korzenie i warzywa, a prawie większość produktów jest zrobiona z ryżu, od mąki po cukierki i na napojach kończąc. Co nas za pierwszym razem zdziwiło to to, że Japończycy pakują wszystko na potęgę i każda luźno leżąca rzecz jest zapakowana, nawet ciasteczka czy cukierki które są już zapakowane w jedno pudełko są w środku drugiego opakowania lub są czymś owinięte.
Bardzo lubię przychodzić do Japantown i odwiedzać sklep Daiso, gdzie wszystko kosztuje $1,50 (plus tax). Jest to taki duży sklep z ogromną ilością przydatnych rzeczy do kuchni, łazienki, biura. Ponieważ japoński naród ma bzika na punkcie małych słodkich rzeczy tak i ten sklep jest pełen kolorowych pudełeczek, świecidełek, a na każdym opakowaniu widnieje uśmiechnięta skośnooka twarzyczka.
Nie wolno liczyć na to, że wycieczka do Japantown będzie darmowa, najlepiej od razu wziąć torbę na zakupy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz