Trochę historii o jednym z najpopularniejszych miejsc w San Francisco. Na początku, został zbudowany w 1858 roku z pozostałości po rozbitym statku na klifie. Później co raz zmieniał właścicieli, aż w 1883 roku końcu kupił go znany multimilioner Adolph Sutro, który wyremontował domek na takie cudo:
Z basenami, muzeum, restauracją i innymi rozrywkami. Mimo tego, że ten gigant przeżył słynne a zarazem tragiczne trzęsienie ziemi w San Francisco w 1906 roku, to już pożaru tego samego roku nie udało się ugasić, a dom spłonął do samej ziemi. Po nieszczęściu, córka pana Sutro zadecydowała o zbudowaniu restauracji na skarpie, zmieniana, remontowana i przerabiana, stoi po dziś dzień. Niestety nie sprawia już takiego wrażenia jak poprzedni budynek.
Jednak warto zwiedzić to miejsce, nie tylko dla samego domu. Okolica jest przepiękna, zielone wzgórza, z małymi ścieżkami prowadzą do wielu punktów widokowych z których zobaczysz najbliższe terene, oraz słynny Golden Gate Bridge. Co raz przelatują pelikany zamieszkujące małe wysepki, jastrzębie szybujące w górze, oraz kruki przyzwyczajone do karmiących ich turystów. Podobno z tarasu Cliff House w ładną pogodę można zobaczyć delifny skaczące na falach, ja niestety prócz mew i fok nic innego nie widziałam.
Jak będziecie chodzić po ruinach starych basenów koniecznie zajrzyjcie do jaskini w której co raz wpływające fale powodują ciśnienie i zatykają uszy.
Także jak będziecie w San Francisco, nie zapomnijcie o Cliff House, a dla tych co jeszcze się nie zdecydowali, zapraszam do galerii zdjęć: Cliff House


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz